Jabłka…
Dzisiejsza nota pewnie będzie bez sensu, więc nie próbujcie jej zrozumieć :)
Nawala mnie cholernie kręgosłup, od noszenia tych cholernych bali i desek… przydałby mi się porządny masaż pleców!… kurde, znowu wspomnienia wracają, ale nie będę o tym gadał bo to głupie wypomnienia… lepiej zapomnieć.
Dzisiaj już Ekipa Szafirkowa w mniejszym składzie, więc nie poszliśmy bezpośrednio na Szafir tylko na stadion… i oczywiście jaja były z zapałkami jak ostatnio, nawet zrobiłem2 rundki wokoło stadionu bo nudziło mi sie z deka ^^ A potem, jak już było prawie ciemno,przylazła jakaś facetka i coś tam do nas bełkotała, myśleliśmy, że jest narąbana czy coś… a tu za chwile przychodzi z jakimś facetem i idąc mówi: “Chodź (tu wymieniła imię jakiegoś kolesia, którego właśnie nie pamiętam) nauczymy ich porządku” czy coś takiego i idą. Ja się przestraszyłem i mówię po ludzku, żeby spier*****, a Ci się lampią jak na głupka… w końcu chyba też się zaczęli cykać i w nogi… później wróciliśmy po napój, bo Sroka tam zostawił, ale tamtych już nie było… to była moim zdaniem jakaś wkurzona sprzątaczka i tyle :D… Ale na serio się bałem jak ten koleś do nas podłaził, bo widać, że chyba coś wypił i byśmy oberwali, no ale taki twardy nie byłem i teraz mi głupio… w sumie jakbyśmy nie zwiali to pewnie i reszcie mogło się coś stać, no ale zachowałem się jak baba i tyle :/
Pozdro dla wszystkich :) i szczególne pozdrowienia właśnie dla Ciebie :D