sierpień 7th, 2007

Jabłka…

Dzisiejsza nota pewnie będzie bez sensu, więc nie próbujcie jej zrozumieć :)

Nawala mnie cholernie kręgosłup, od noszenia tych cholernych bali i desek… przydałby mi się porządny masaż pleców!… kurde, znowu wspomnienia wracają, ale nie będę o tym gadał bo to głupie wypomnienia… lepiej zapomnieć.

Dzisiaj już Ekipa Szafirkowa w mniejszym składzie, więc nie poszliśmy bezpośrednio na Szafir tylko na stadion… i oczywiście jaja były z zapałkami jak ostatnio, nawet zrobiłem2 rundki wokoło stadionu bo nudziło mi sie z deka ^^ A potem, jak już było prawie ciemno,przylazła jakaś facetka i coś tam do nas bełkotała, myśleliśmy, że jest narąbana czy coś… a tu za chwile przychodzi z jakimś facetem i idąc mówi: “Chodź (tu wymieniła imię jakiegoś kolesia, którego właśnie nie pamiętam) nauczymy ich porządku” czy coś takiego i idą. Ja się przestraszyłem i mówię po ludzku, żeby spier*****, a Ci się lampią jak na głupka… w końcu chyba też się zaczęli cykać i w nogi… później wróciliśmy po napój, bo Sroka tam zostawił, ale tamtych już nie było… to była moim zdaniem jakaś wkurzona sprzątaczka i tyle :D… Ale na serio się bałem jak ten koleś do nas podłaził, bo widać, że chyba coś wypił i byśmy oberwali, no ale taki twardy nie byłem i teraz mi głupio… w sumie jakbyśmy nie zwiali to pewnie i reszcie mogło się coś stać, no ale zachowałem się jak baba i tyle :/

Pozdro dla wszystkich :) i szczególne pozdrowienia właśnie dla Ciebie :D

sierpień 7th, 2007

Zapałki…

Dziwnie mi… czuje ogromną nie pewność… ona mnie teraz w zasadzie zabija i nic nie wiem tak na prawdę… z jednej strony jest fajnie, ale z drugiej nic nie ma… śmiesznie jest… pfff, większa połowa i tak pewnie nie zrozumie o czym ja piszę, ale jak mnie zapytacie wprost to i tak Wam nic nie powiem ^^

Aktualnie jest godzina 00:46… o przepraszam 00:47 i siedzę sobie przed kompem zmęczony z deka (żart, ja sie nie męczę nigdy ^^), bo byliśmy oczywiście na włóczeniu się po mieście :) Oczywiście smisznie bylo, ale z jednej strony trochę chamsko chwilami, bo myślę, że na serio z deka czasem pewną osóbkę za bardzo gnębili, moim zdaniem ona się już z deka zmieniła, chociaż widziałem ją tylko 3 razy, ale spoważniała, na serio, albo po prostu mniej mówi :)

Dzisiaj Sroka ma urodziny, a więc publicznie chciałbym złożyć mu życzenia :)tak więc, życzę Ci wszystkiego naj naj najlepszego, aby spełniły się Twoje wszystkie marzenia… albo nie, ode mnie niech się spełni tylko jedno, ale za to największe, a reszta ludzi niech życzy mu czegoś innego :P

W końcu doszły kartki, znaczy pocztówki, na razie nie do wszystkich, ale chyba nasza kochana poczta, dostarczy wszystkim :), a więc nie wyjeżdżać z tekstami “eeee a dla mnie pocztówka to gdzie?” ^^

Dzisiaj znowu pozdrawiam: cały obóz mój kochany (Izę, Dziką, profesorków, Wojnę, Marcina, Bartusia, Ewelinę z 4 :), Adama, chłopaków z 12, obie Pauliny i kolonie ^^) :D ekipę Szafirkową (tutaj też wymienię: Karolę, Srokę, Ewelinę, Kozonę, Michaela, Albana, Kingę oraz jeszcze nieobecne niestety: Pat i 3f), Boską, o której wielkim i nieszczęśliwym wypadkiem nie wymieniłem w pozdrowieniach, a więc teraz masz :P i pozdrawiam jeszcze siebie, bo nigdy tego nie robiłem, a nikt i tak pewnie mnie nie pozdrowi, więc dam sobie radę ^^ 3mcie się :)

sierpień 4th, 2007

Po Szafirze…

Dziwne jest te życie… czasem jest całkowicie zjebane, ale jak sie o kimś pomyśli, to znaczy o tym “kimś” to od razu jest lepiej i się człowiek uśmiecha, a to jest chyba najważniejsze :)… teraz będę probował kompletnie od nowa i mam wielką nadzieje, że mi się uda :) teraz jak się tyle razy przejechałem, na tej drugiej osobie, to myślę że mi się nie uda :(… zawsze pozostaje nadzieja… “nadzieja matką głupich” przecież, ale ja sie mogę przyznać, bo jestem głupi i zawsze głupieje na punkcie jakieś dziewczyny i nic tego nie zmieni, ani nawet nikt :) od razu się przywiązuje do ludzi… nawet na obozie… niby tylko 18 dni, a tak mi tęskno za nimi jakby to była moja rodzinka, ale prawie była przecież nie? :D…

Żeby nie zapomnieć, pozdrawiam wszystkich (prawie) z obozu, a więc: Izkę, Dziką, 2 Michałów z pokoju i Krzysia :), Bartka, Marcina, Adama, obie Pauliny, chłopaków z 9, resztę dziewczyn z 11, Ewelinę w zasadzie z 4 ^^ nawet tęsknie za Binsem i Baksem co wydaje się niemożliwe… tęsknie za wspólnymi śniadaniami i rozmowach, z czego jest to mięso na obiad ^^… brak mi Was… tak więc widzimy się za rok :)

Jeśli pisałem jakieś głupoty, których nie rozumiecie, to zrozumcie, bo jestem po spożyciu 5 piw i z deka mnie walnęło… w zasadzie już nic nie czuje, ale mogłem coś pokręcić albo głupoty pisać :) więc od razu sorry za to :D… znowu kończę tę notkę :) pewnie teraz będę pisał takie krótkie notki, ale często za to :), więc nic nie mówcie, ze nudna notka czy coś :D Bo one mają coś w sobie, to znaczy, pisze co myślę (chociaż jest tego właśnie mało dlatego ^^) Pozdro dla całej “ekipy szafirkowej” :), kocham Was :*

sierpień 4th, 2007

Właśnie wróciłem z “włóczenia się”po mieście ze znajomymi… było śmiesznie oczywiście… tylko strasznie mnie suszyło i musiałem trochę wypić, ale gdyby ktoś powiedział, że bym nie pił pewnie bym tego nie zrobił :)… rower mi się rozjebal, pewnie dętka się zjebała i trzeba bedzie kupic nową, ale nie wiem do końca, sprawdze jutro rano…

Ale ja głupoty pisze… i Was biednych (żart, męczcie się męczcie :P ) zadręczam… nudze się deka jakoś i dlatego pisze te notke… przed chwilą gadałem z Karol, całkowicie serio i jakoś mi lżej że powiedziałem jej o tym…

Jutro idziemy do Ciaqa wieczorem ze Sroką i Michaelem… bo wyraźnie powiedział, że mogę zabrać kogo tylko znajdę :)… pewnie jak zwykle kupimy piwo, pogadamy sobie i wrócimy do domów…

Z jednej strony fajnie, że już się ten obóz skonczył, bo już nikt mnie tak krotko nie trzyma jak opiekunki i mam wlasny pokój, ale z drugiej brak mi prawie wszystkich ludzi… byliście genialni… na serio już tesknię… tak więc za rok, w tym samym miejscu i o tej samej porze jesteśmy umówieni :)

Kończe już, tą krótką notke :) bo jest nudna :D pozdrawiam wszystkich moich genialnych przyjaciól i dziękuje za wszystko :) pozdro

sierpień 3rd, 2007

Wróciłem…

Właśnie wróciłem do domu… nie wiem jak określić ten obóz… dziwny, to dobre słowo i bardzo zmienny!!

To już koniec… nic nie zrobiłem złego, a tak dostałem po dupie, że ja pierdole… mam dość tego zasranego życia… nikt mnie jeszcze tak nie upokorzył i wykorzystał… ech… od tej chwili już Ciebie nie znam… koniec!!

Na obozie poznałem wielu genialnych ludzi :) Na przykład profesorków (Szmatę ^^ i Krzyśka) i Wojnę, z mojego pokoju. Z nimi było zajebiście, szczególnie jak  “”wygrywalismy” z opieunkami w nocy ^^ Albo słynny tekst Profesorka: “a ona mi mówi…” ^^ Albo wojnę na poduszki z Izką ^^ i picie razem harnasia (to znaczy w stosunku 3:1 ^^ - ja 3 ona 1 :D ) Wspólne zachwycanie się samochodami z Dziką i słynne “MUKA” ^^ Albo kiedy chłopaki założyli same pampersy i latali tak po Zakopanem ^^ Albo jak sie Ewelina (opiekunka) do mnie “dlaczego wszyscy mówią na Ciebie boski” a ja “… a co! nie widać?!! ” i wszyscy w brecht :) Albo jak 3 dnia zniknął pies z ośrodka, a na obiad bylo mięso ^^ … Więc na serio było śmiesznie :)

Idę już chyba spać… tak w ogóle to mam zarąbistego, nowego szczeniaka Rex-a :) W końcu “pies boskiego” musi być zajebisty ^^ A jutro jeszcze o 19 wypad na Szafira :D Dobra branoc wszystkim :)

« Poprzednia strona