sierpień 11th, 2007

Parasol…

Tak, to znowu ja :) ostatnio całkiem sporo piszę w porównaniu np. do czerwca czy lipca :D może dlatego, że się nudzę, a może, że wena mnie częściej nachodzi ? nie wiem :)

Wczoraj byłem ze Sroką i Michaelem w Ostrej i było śmiesznie :D Zaczęło się trochę głupio, bo kierowca w autobusie wymagał legitymacji (której zapomniałem z domu) i musiałem zabulić 2 razy więcej… trochę go powyzywałem, poprzeklinałem i mi przeszło :) Poleźliśmy do naszych szkól… w zasadzie to nie wiem po co ^^ Potem po jakiś prezen, który Sroka chciał kupić. W końcu do kawiarni na lody do Sroki dziewczyny ^^ I wreszcie do domu, gdzie dostałem opieprz, że nic nie powiedziałem, że gdzieś jadę… do końca dzień był chyba zryty nieźle, a więc milo było :)

Wstawiłem link po prawej stronie ze zdjęciami Marcina z obozu :)  Znowu wracają wspomnienia :D Zapraszam do obejrzenia, bo jest ich tylko kilka ;)

Ostatnio nas (czyt. mnie, Srokę i Michaela) smerfy złapały, bo nie mieliśmy świateł… i zaczeli gadac coś o tym, że jak coś się nam stanie to pla…pla…pla i jakąś tam rymowankę mieli o tym że jak się światła w sklepie kupi to cośtam cośtam ^^ I dali nam spokój, a myślałem, że nam powietrze w kołach pospuszczają :D A i tak nie jechałem swoim rowerem tylko kradzionym, więc mogą najwięcej mi zrobić :)

Nic nie chce mi się robić… w zasadzie wiem co bym chciał, ale na razie jest to niemożliwe… coś czuję, że zaraz zacznę pisać takie bzdury, że nawet sam ich nie zrozumiem, więc lepiej od razu przejdźcie do komentarzy i napiszcie “fajna notka :) “… pierwszy raz w życiu, chyba nie wiem kompletnie co zrobię jak sie coś stanie… nie chce jakoś pisać dokładnie o co chodzi… nikt nie powie mi co mam powiedzieć i to jest wlaśnie głupie… dobra koniec

Jutro już niedziela :) nareszcie :) trochę się na nią wyczekałem, ale mam nadzieje że będzie dobrze :)

Pozdro ludzie :)

sierpień 7th, 2007

Jabłka…

Dzisiejsza nota pewnie będzie bez sensu, więc nie próbujcie jej zrozumieć :)

Nawala mnie cholernie kręgosłup, od noszenia tych cholernych bali i desek… przydałby mi się porządny masaż pleców!… kurde, znowu wspomnienia wracają, ale nie będę o tym gadał bo to głupie wypomnienia… lepiej zapomnieć.

Dzisiaj już Ekipa Szafirkowa w mniejszym składzie, więc nie poszliśmy bezpośrednio na Szafir tylko na stadion… i oczywiście jaja były z zapałkami jak ostatnio, nawet zrobiłem2 rundki wokoło stadionu bo nudziło mi sie z deka ^^ A potem, jak już było prawie ciemno,przylazła jakaś facetka i coś tam do nas bełkotała, myśleliśmy, że jest narąbana czy coś… a tu za chwile przychodzi z jakimś facetem i idąc mówi: “Chodź (tu wymieniła imię jakiegoś kolesia, którego właśnie nie pamiętam) nauczymy ich porządku” czy coś takiego i idą. Ja się przestraszyłem i mówię po ludzku, żeby spier*****, a Ci się lampią jak na głupka… w końcu chyba też się zaczęli cykać i w nogi… później wróciliśmy po napój, bo Sroka tam zostawił, ale tamtych już nie było… to była moim zdaniem jakaś wkurzona sprzątaczka i tyle :D… Ale na serio się bałem jak ten koleś do nas podłaził, bo widać, że chyba coś wypił i byśmy oberwali, no ale taki twardy nie byłem i teraz mi głupio… w sumie jakbyśmy nie zwiali to pewnie i reszcie mogło się coś stać, no ale zachowałem się jak baba i tyle :/

Pozdro dla wszystkich :) i szczególne pozdrowienia właśnie dla Ciebie :D

sierpień 7th, 2007

Zapałki…

Dziwnie mi… czuje ogromną nie pewność… ona mnie teraz w zasadzie zabija i nic nie wiem tak na prawdę… z jednej strony jest fajnie, ale z drugiej nic nie ma… śmiesznie jest… pfff, większa połowa i tak pewnie nie zrozumie o czym ja piszę, ale jak mnie zapytacie wprost to i tak Wam nic nie powiem ^^

Aktualnie jest godzina 00:46… o przepraszam 00:47 i siedzę sobie przed kompem zmęczony z deka (żart, ja sie nie męczę nigdy ^^), bo byliśmy oczywiście na włóczeniu się po mieście :) Oczywiście smisznie bylo, ale z jednej strony trochę chamsko chwilami, bo myślę, że na serio z deka czasem pewną osóbkę za bardzo gnębili, moim zdaniem ona się już z deka zmieniła, chociaż widziałem ją tylko 3 razy, ale spoważniała, na serio, albo po prostu mniej mówi :)

Dzisiaj Sroka ma urodziny, a więc publicznie chciałbym złożyć mu życzenia :)tak więc, życzę Ci wszystkiego naj naj najlepszego, aby spełniły się Twoje wszystkie marzenia… albo nie, ode mnie niech się spełni tylko jedno, ale za to największe, a reszta ludzi niech życzy mu czegoś innego :P

W końcu doszły kartki, znaczy pocztówki, na razie nie do wszystkich, ale chyba nasza kochana poczta, dostarczy wszystkim :), a więc nie wyjeżdżać z tekstami “eeee a dla mnie pocztówka to gdzie?” ^^

Dzisiaj znowu pozdrawiam: cały obóz mój kochany (Izę, Dziką, profesorków, Wojnę, Marcina, Bartusia, Ewelinę z 4 :), Adama, chłopaków z 12, obie Pauliny i kolonie ^^) :D ekipę Szafirkową (tutaj też wymienię: Karolę, Srokę, Ewelinę, Kozonę, Michaela, Albana, Kingę oraz jeszcze nieobecne niestety: Pat i 3f), Boską, o której wielkim i nieszczęśliwym wypadkiem nie wymieniłem w pozdrowieniach, a więc teraz masz :P i pozdrawiam jeszcze siebie, bo nigdy tego nie robiłem, a nikt i tak pewnie mnie nie pozdrowi, więc dam sobie radę ^^ 3mcie się :)

sierpień 4th, 2007

Po Szafirze…

Dziwne jest te życie… czasem jest całkowicie zjebane, ale jak sie o kimś pomyśli, to znaczy o tym “kimś” to od razu jest lepiej i się człowiek uśmiecha, a to jest chyba najważniejsze :)… teraz będę probował kompletnie od nowa i mam wielką nadzieje, że mi się uda :) teraz jak się tyle razy przejechałem, na tej drugiej osobie, to myślę że mi się nie uda :(… zawsze pozostaje nadzieja… “nadzieja matką głupich” przecież, ale ja sie mogę przyznać, bo jestem głupi i zawsze głupieje na punkcie jakieś dziewczyny i nic tego nie zmieni, ani nawet nikt :) od razu się przywiązuje do ludzi… nawet na obozie… niby tylko 18 dni, a tak mi tęskno za nimi jakby to była moja rodzinka, ale prawie była przecież nie? :D…

Żeby nie zapomnieć, pozdrawiam wszystkich (prawie) z obozu, a więc: Izkę, Dziką, 2 Michałów z pokoju i Krzysia :), Bartka, Marcina, Adama, obie Pauliny, chłopaków z 9, resztę dziewczyn z 11, Ewelinę w zasadzie z 4 ^^ nawet tęsknie za Binsem i Baksem co wydaje się niemożliwe… tęsknie za wspólnymi śniadaniami i rozmowach, z czego jest to mięso na obiad ^^… brak mi Was… tak więc widzimy się za rok :)

Jeśli pisałem jakieś głupoty, których nie rozumiecie, to zrozumcie, bo jestem po spożyciu 5 piw i z deka mnie walnęło… w zasadzie już nic nie czuje, ale mogłem coś pokręcić albo głupoty pisać :) więc od razu sorry za to :D… znowu kończę tę notkę :) pewnie teraz będę pisał takie krótkie notki, ale często za to :), więc nic nie mówcie, ze nudna notka czy coś :D Bo one mają coś w sobie, to znaczy, pisze co myślę (chociaż jest tego właśnie mało dlatego ^^) Pozdro dla całej “ekipy szafirkowej” :), kocham Was :*

sierpień 4th, 2007

Właśnie wróciłem z “włóczenia się”po mieście ze znajomymi… było śmiesznie oczywiście… tylko strasznie mnie suszyło i musiałem trochę wypić, ale gdyby ktoś powiedział, że bym nie pił pewnie bym tego nie zrobił :)… rower mi się rozjebal, pewnie dętka się zjebała i trzeba bedzie kupic nową, ale nie wiem do końca, sprawdze jutro rano…

Ale ja głupoty pisze… i Was biednych (żart, męczcie się męczcie :P ) zadręczam… nudze się deka jakoś i dlatego pisze te notke… przed chwilą gadałem z Karol, całkowicie serio i jakoś mi lżej że powiedziałem jej o tym…

Jutro idziemy do Ciaqa wieczorem ze Sroką i Michaelem… bo wyraźnie powiedział, że mogę zabrać kogo tylko znajdę :)… pewnie jak zwykle kupimy piwo, pogadamy sobie i wrócimy do domów…

Z jednej strony fajnie, że już się ten obóz skonczył, bo już nikt mnie tak krotko nie trzyma jak opiekunki i mam wlasny pokój, ale z drugiej brak mi prawie wszystkich ludzi… byliście genialni… na serio już tesknię… tak więc za rok, w tym samym miejscu i o tej samej porze jesteśmy umówieni :)

Kończe już, tą krótką notke :) bo jest nudna :D pozdrawiam wszystkich moich genialnych przyjaciól i dziękuje za wszystko :) pozdro

sierpień 3rd, 2007

Wróciłem…

Właśnie wróciłem do domu… nie wiem jak określić ten obóz… dziwny, to dobre słowo i bardzo zmienny!!

To już koniec… nic nie zrobiłem złego, a tak dostałem po dupie, że ja pierdole… mam dość tego zasranego życia… nikt mnie jeszcze tak nie upokorzył i wykorzystał… ech… od tej chwili już Ciebie nie znam… koniec!!

Na obozie poznałem wielu genialnych ludzi :) Na przykład profesorków (Szmatę ^^ i Krzyśka) i Wojnę, z mojego pokoju. Z nimi było zajebiście, szczególnie jak  “”wygrywalismy” z opieunkami w nocy ^^ Albo słynny tekst Profesorka: “a ona mi mówi…” ^^ Albo wojnę na poduszki z Izką ^^ i picie razem harnasia (to znaczy w stosunku 3:1 ^^ - ja 3 ona 1 :D ) Wspólne zachwycanie się samochodami z Dziką i słynne “MUKA” ^^ Albo kiedy chłopaki założyli same pampersy i latali tak po Zakopanem ^^ Albo jak sie Ewelina (opiekunka) do mnie “dlaczego wszyscy mówią na Ciebie boski” a ja “… a co! nie widać?!! ” i wszyscy w brecht :) Albo jak 3 dnia zniknął pies z ośrodka, a na obiad bylo mięso ^^ … Więc na serio było śmiesznie :)

Idę już chyba spać… tak w ogóle to mam zarąbistego, nowego szczeniaka Rex-a :) W końcu “pies boskiego” musi być zajebisty ^^ A jutro jeszcze o 19 wypad na Szafira :D Dobra branoc wszystkim :)