Parasol…
Tak, to znowu ja :) ostatnio całkiem sporo piszę w porównaniu np. do czerwca czy lipca :D może dlatego, że się nudzę, a może, że wena mnie częściej nachodzi ? nie wiem :)
Wczoraj byłem ze Sroką i Michaelem w Ostrej i było śmiesznie :D Zaczęło się trochę głupio, bo kierowca w autobusie wymagał legitymacji (której zapomniałem z domu) i musiałem zabulić 2 razy więcej… trochę go powyzywałem, poprzeklinałem i mi przeszło :) Poleźliśmy do naszych szkól… w zasadzie to nie wiem po co ^^ Potem po jakiś prezen, który Sroka chciał kupić. W końcu do kawiarni na lody do Sroki dziewczyny ^^ I wreszcie do domu, gdzie dostałem opieprz, że nic nie powiedziałem, że gdzieś jadę… do końca dzień był chyba zryty nieźle, a więc milo było :)
Wstawiłem link po prawej stronie ze zdjęciami Marcina z obozu :) Znowu wracają wspomnienia :D Zapraszam do obejrzenia, bo jest ich tylko kilka ;)
Ostatnio nas (czyt. mnie, Srokę i Michaela) smerfy złapały, bo nie mieliśmy świateł… i zaczeli gadac coś o tym, że jak coś się nam stanie to pla…pla…pla i jakąś tam rymowankę mieli o tym że jak się światła w sklepie kupi to cośtam cośtam ^^ I dali nam spokój, a myślałem, że nam powietrze w kołach pospuszczają :D A i tak nie jechałem swoim rowerem tylko kradzionym, więc mogą najwięcej mi zrobić :)
Nic nie chce mi się robić… w zasadzie wiem co bym chciał, ale na razie jest to niemożliwe… coś czuję, że zaraz zacznę pisać takie bzdury, że nawet sam ich nie zrozumiem, więc lepiej od razu przejdźcie do komentarzy i napiszcie “fajna notka :) “… pierwszy raz w życiu, chyba nie wiem kompletnie co zrobię jak sie coś stanie… nie chce jakoś pisać dokładnie o co chodzi… nikt nie powie mi co mam powiedzieć i to jest wlaśnie głupie… dobra koniec
Jutro już niedziela :) nareszcie :) trochę się na nią wyczekałem, ale mam nadzieje że będzie dobrze :)
Pozdro ludzie :)